"Demokracja partyjna"
Władze Platformy Obywatelskiej desygnowały dwóch pretendentów do wewnętrznej rozgrywki, nazywając ją prawyborami. Partia w ten sposób wyłoni kandydata do wyborów Prezydenta RP. Czyżbyśmy zbliżali się do praktyk amerykańskich?
Nic z tych rzeczy. Te prawybory tak się mają do amerykańskich, jak nasze wybieranie Sejmu RP do wyboru Kongresu USA. W prawyborach po polsku, członkowie PO nie będą posiadali biernego prawa wyborczego w odróżnieniu od, np. amerykańskich demokratów, z których każdy może stanąć do konkurencji o nominację partyjną. Prezydent Obama, nie był pupilem władz swojej partii, a wygrał, nie tylko prawybory. Zdecydowali o tym wyborcy a nie palec wskazujący szefa partii.
Podobnie jest z wyborami parlamentarnymi. Polacy mogą sobie powybierać z uprzednio już wybranych przez władze partii (listy partyjne). Nasz obywatel jest pozbawiony realnego, biernego prawa wyborczego, gdyż sam do wyborów stanąć nie może. Odwrotnie niż w Ameryce. W Polsce decydują o tym wąskie, o oligarchicznym charakterze, grupy partyjne, w USA szerokie rzesze obywateli. Demokracje - polska i amerykańska - różnią się fundamentalnie w zakresie wyłaniania ludzi władzy. Polskiej demokracji, możemy przypiąć przymiotnik "partyjna" zaś amerykańskiej "obywatelska". A partia, która w swojej nazwie, używa przymiotnika "obywatelska", powinna mocno przemyśleć czy nie jest on stosowany na wyrost.
Mariusz Wis, Warszawa

jow.pl
Producent programu do rozliczania PIT