Maciej Doruchowski
Motto: jeden okręg, jeden mandat, jedna tura
Dlaczego jedna tura?
Gdy o wybór w okręgu jednomandatowym ubiega się kilku kandydatów, dosyć szybko okazuje się, kto jaki jest, kto ma jakie poglądy. Każdy z wyborców (mówię tu o świadomych wyborcach, o ludziach opiniotwórczych - pozostali podążą za nimi) dość szybko rozstrzyga, który z kandydatów mu odpowiada - kto jest "swój" lub nie jest "swój". Powstaje wiec dla każdego z kandydatów o zbliżonych poglądach istotny problem - jak się wyróżnić, jak sprawić, żeby jak najwięcej wyborców uznało właśnie jego za "swojego" kandydata.
W przypadku wyborów w systemie jednej tury wyborczej kandydatowi wystarcza minimalna przewaga w liczbie głosów poparcia, by wybory wygrać. Zatem, gdy kandydaci mają podobne programy, fakt że jest ich wielu osłabia szanse każdego z nich. Kandydaci rozumni dochodzą do wniosku, że tylko połączenie sił daje szansę na wybór kandydata reprezentującego ich wspólny program. Następuje w tej grupie ucieranie poglądów i już przed wyborami powstaje taki wspólny program. Wystawiony zostaje jeden kandydat reprezentujący poglądy i program, który wyraźnie różni się od programów innych kandydatów w okręgu. (Tego jednego kandydata danej grupy i opcji wyłonić można poprzez pra-wybory.) Skupia on poparcie wszystkich wyborców danej opcji, stając się w okręgu naturalnym przywódcą pozostałych (dotychczasowych) kandydatów tej grupy i ich elektoratów.
Rany, które ludzie sobie wtedy zadają są często tak głębokie, że budują przepaść nie do zasypania w wyborach drugiej tury. Nawet po osiągnięciu, przez jednego z kandydatów "swojej" opcji programowej, drugiej tury wyborczej, trudno zjednoczyć ludzi tejże opcji do wspólnego poparcia tego kandydata w drugiej turze. Wybory w dwóch turach generują więc konflikt. Podziały powstałe między wyborcami w wyniku tej ordynacji trudno jest usunąć po wyborach, a powstałe rozgoryczania i urazy utrudniają późniejsze wspólne działania w okręgu.
Ośmielam się wyrazić pogląd, że lepsze już są wybory partyjniackie (tzw. proporcjonalne), niż jednomandatowe w dwóch turach.
prof. Mirosław Dakowski
Szanowny Panie Prezydencie Rzeczypospolitej, Szanowny Panie Prezesie PiS !
hcę z tego miejsca przekazać Panom parę prawd, które nie dotarły do Panów przez lata dyskusji, czy to za pośrednictwem mediów, czy moich listów, czy rozmów osobistych.
Podsumuję:
- od 74 do 82 % wyborców chce (czyli - w demokracji) głosowania na osoby, nie zaś na komitety czy listy partyjne. Nie można gwałcić zasad demokracji pod pozorem "obrony demokracji", szczególnie, gdy ma się (jak PiS) kilkanaście procent poparcia osób uprawnionych do głosowania. To nielogiczne i na dłuższą metę nieskuteczne.
- Ordynacja JOW ma porównywalny Indeks Gallaghera (indeks "proporcjonalności") do różnych wariantów ordynacji partyjniackich. Nazywanie więc ordynacji partyjniackiej "ordynacją proporcjonalną" jest mówieniem i pisaniem nieprawdy.
- Słowo "wybory" w Konstytucji to inne pojęcie, niż "ordynacja". Chłop to rozumie i obra-zuje następująco: "Jeśli mleko ma być białe, to nie znaczy, że krowa nie może być czer-wona lub czarno-biała". Nie ośmieszać poziomu inteligencji "klasy politycznej"! Do zmiany ordynacji nie potrzeba zmiany konstytucji!
- Argument z "Dobra Partii", w tym wypadku PiS: Większość zwolenników PiS chce JOW! W wyborach "partyjniackich" żadna partia nie może osiągnąć większości mandatów w parlamencie. Chyba, że partia Josifa Wissarionowicza "Soso". W demokracji silna partia może uzyskać większość mandatów jedynie w systemie Westminsterskim. Czyli JOW!
- Propozycja "50:50" jest najbardziej gwałcącą zasady demokracji ordynacją partyjniacką, dodatkowo pod kłamliwym hasłem "krok w kierunku JOW". Jej wprowadzenie zniechęci-łoby do wyborów i "zalet demokracji" nawet tych, którzy nie potrafią teraz tego zwerbali-zować. Byłaby to katastrofa dla narodu, a także dla Panów, jako przywódców.
- Dobro Polski wymaga sprawnego, skutecznego rządu. Widzimy z niesmakiem różne "po-pisy" kłótni i zarzutów, różne "samopisy" czy zapisy warunków czy umów. Ten pokaz bezsiły zmniejsza ilość chętnych do popierania PiS-u, czy kogokolwiek z szefów partyj "proporcjonalnych", czyli leninowskiego typu. A JOW możecie Panowie wprowadzić wraz z PO - bo oni przecież, choćby werbalnie, deklarują wolę wprowadzenia ordynacji JOW. A to pozwoli Wam tanio osiągnąć prostą i logiczną większość mandatów. System brytyjski od stuleci jest stabilny, przywódcy zwycięskiej partii zostają na drugi dzień po wyborach premierami, mimo, że w okręgach wybiera się osoby, nie partie. JOW nie usu-wa przywódców partii z ich ulubionych pozycji! Zaufajmy doświadczeniu Brytyjczyków!
- Przed 5-7-miu laty w dyskusjach publicznych i w prasie wykazaliśmy, że tylko JOW, a nie ordynacja partyjniacka, doprowadzi do krystalizacji zdrowego obozu narodowo-katolicko-ludowego. Z drugiej strony będzie obóz europejsko-socjalistyczno-globalis-tyczny (z kośćcem agenturalnym). Patronem takiej konstrukcji jest "św. Duverger", o któ-rego Prawie młodzi posłowie powinni się wreszcie dowiedzieć, by się nie ośmieszać w mediach. Obecne Panów kłopoty z tworzeniem takich obozów wskazują na sztuczność i szkodliwość ordynacji partyjniackiej.
- Ordynacja JOW jest uzupełniającym orężem w walce o pokonanie Układu szpiegowsko-mafijnego. Nie odrzucajcie Panowie tego narzędzia!!
Uwaga do przewodniczącego Konferencji, który prosił o skrócenie tej wypowiedzi: Proszę się nie bać, Panie Przewodniczący! Ta sala się nie zawali od ciężaru paru argumentów logicznych i racjonalnych. Te kolumny wytrzymały już tyle kłamstw, że wytrzymają i trzy proste, logiczne prawdy. Nie jestem Samsonem, jedynie formułuję i werbalizuję OCZYWISTOŚCI.

jow.pl
Producent programu do rozliczania PIT