ABC JOW - Publicystyka - Mariusz Wis - Rzeczpospolita
Jeden na jednego

"Jeden na jednego."

Było to w czwartek, na dwa dni przed ciszą wyborczą pierwszych powszechnych wyborów prezydenta RP w 1990 r. Dziennik TV pokazał migawkę z konwencji wyborczej Partii Konserwatywnej w Anglii. Margaret Tatcher, po 14 latach rządów, będąc prawdziwym menedżerem swojej partii, zachowała się jak szef, dla którego najważniejsze są siła i zwycięstwo jego ugrupowania politycznego, a nie wątpliwe, własne zwycięstwo. Podniosła w górę rękę Johna Majora i namaściła go na szefa partii i przyszłego premiera. Z zazdrością patrzyłem na takie zachowanie. W tym czasie toczyli zażartą kampanię wyborcza, Mazowiecki, Wałęsa i Tymiński. Dwaj pierwsi, mimo iż wywodzili się z tej samej opcji politycznej, nie potrafili skorzystać z podanego na tacy wzorca politycznych zachowań i doprowadzili do kompromitującej drugiej tury. Nie znali po prostu jednomandatowego systemu wyborczego, który od lat stosują Anglicy. Przeciwko jednemu konkurentowi musi walczyć również jeden, bo gdy jest dwóch, to jeden z nich na pewno przegra, i to nie tylko doraźnie, ale i długofalowo. Niestety tym przegranym, okazał się Tadeusz Mazowiecki, a z nim pomału, krok po kroku partia.

To samo, niestety, można było zaobserwować podczas obecnych wyborów prezydenta Warszawy. Wnioski nasuwają się same. Prawdziwy menedżer, lider, przywódca, to ten, który kojarzy fakty, przewiduje i podejmuje decyzje. Nie za dużo mamy takich w Polsce, nie za dużo.