"Jednomandatowy - obywatelski"
Prezydent Busz zapewnił, że Amerykanie nie pozwolą, aby jeden dyktator został zastąpiony innym. Irakijczycy będą mogli sami wybrać swoje władze, zapewnił. Jeśli tak się stanie, to w Iraku autorytaryzm przekształci się w demokrację. Pytanie tylko w jaką? Czy z systemem wyborczym partyjnym, zwanym proporcjonalnym, czy większościowym z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, czyli obywatelskim. Po II Wojnie Światowej, Anglicy i Amerykanie, sami mając jednomandatowy system wyborczy, dla przegranych Niemiec, Włoch i Japonii zarządzili system wyborczy partyjny. Ten sposób wybierania przedstawicieli właśnie partiom daje władzę. System jednomandatowy, obywatelom. Wiedza, że na partie łatwiej można wpływać, nawet z zewnątrz, leżała u podstaw myśli politycznej aliantów. Dopiero Niemcy w 1953 r., Włosi w 1994 r., a Japończycy w 1997 r. doprowadzili do zmiany systemu wyborczego partyjnego na jednomandatowy - obywatelski, chociaż jeszcze nie w 100 %. Posłowie wybrani przez obywateli, a nie partie są trudniejsi do "kierowania". Przypomnijmy sobie: gdy chcieliśmy być przyjęci do NATO, nie szukaliśmy poparcia u amerykańskich władz demokratów czy republikanów, tylko u konkretnego z krwi i kości kongresmena. Przypuśćmy hipotetycznie, że gdybyśmy chcieli skorumpować większość w amerykańskim Kongresie, to musielibyśmy "wpłynąć" na każdego z 218 deputowanych (tylu stanowi większość). To już nie jest takie proste jak w przypadku tzw. "dyscypliny partyjnej" (pojęcia nieznanego w systemie jednomandatowym), gdzie wystarczy "przekonać" wierchuszkę partyjną, o czym świadczy choćby, casus Lwa Rywina. Polska, dławiąc się niby proporcjonalnym, typowo partyjnym, systemem wyborczym, który jest źródłem bylejakości politycznej, jeszcze czeka na jednomandatowy system wyborczy, tworzący prawdziwą demokrację.

jow.pl
Producent programu do rozliczania PIT