"Kto jest winny złej polityki"
Doktor Michał Strąk obciążył winą za złą politykę badaczy, publicystów, doradców i polityków ("Kto jest winny złej polityki" "Rz" 60, 11.03.2008 r.). Gdyby dołożyć do tego zestawu jeszcze kilka grup zawodowych to byłby już krok do obarczenia winą za "powtarzające się kryzysy" całego społeczeństwa, jako niedojrzałego politycznie. Nie podzielam tej logiki rozumowania.
Złą politykę tworzą po prostu źli politycy. Skąd się biorą słabi politycy? Otóż pojawiają się w wyniku mechanizmu selekcji negatywnej, jako skutek proporcjonalnej ordynacji wyborczej.
Będąc radnym, obserwuję na co dzień polityków, których jedynym celem istnienia jest być lojalnym żołnierzem gotowym podnieść rękę "za" lub "przeciw", zgodnie z życzeniem pryncypała politycznego. Oni nic sobą nie reprezentują, nic nie tworzą, nie mają własnej oceny zdarzeń, ba, nie mają nawet własnego zdania na najprostsze, często wręcz banalne tematy. Są, ale jakoby ich w ogóle nie było.
Gdyby wybory odbywały się w technice jednomandatowej, nie mieliby żadnych szans zaistnieć. Prawdopodobnie nawet by nie wystartowali w wyborach. Stawiam tezę i jestem w stanie ją obronić, że proporcjonalny system wyborczy jest przyczyną złej polityki.
Źródłem polityki na wyższym poziomie jest mechanizm oparty na jednomandatowych okręgach wyborczych. Ten mechanizm, w wyniku najzwyklejszej w świecie konkurencji o ten jeden mandat, wyłania najznakomitszych spośród znakomitych.
Wiedzą o tym np. Brytyjczycy czy Amerykanie, korzystający z tego systemu wyborczego. Może warto i u nas go zastosować, tym bardziej że nie trzeba nawet płacić za niego licencji.
Mariusz Wis - radny na Woli w Warszawie

jow.pl
Producent programu do rozliczania PIT