ABC JOW - Publicystyka - Mariusz Wis - Rzeczpospolita
Patologia polskiej polityki

"Patologia polskiej polityki"

Redaktor Rafał A. Ziemkiewiczem, w artykule "Ściągawki, czyli patologia polskiej polityki" opisując polskie partie polityczne ("Rz" 169, 21.07.2008r.) przytacza opinię: "(...)polskie partie kojarzą się raczej z firmami, w których od strategii i wszelkich decyzji jest zarząd, a szeregowi posłowie mają od do wykonywać polecenia(...)". Stawia też tezę, że "(...)twór nazywany partią polityczną (...) jest właśnie swego rodzaju wojskiem (...) żołnierze są po to, żeby wykonywać zadania (...)". Diagnoza naszej patologicznej polityki jest prawidłowa, ale jaka jest przyczyna jej choroby? Dlaczego polskie partie mają leninowski charakter, a te zachodnie nie?

Otóż sprawcą takiej wojskowej partyjności z kompaniami żołnierzy jest wyłącznie system wyborczy. Nasz, tzw. proporcjonalny, chociaż lepiej określałby go przymiotnik, partyjny, produkuje, zarówno wodzów jak i szeregowe wojsko. O bycie politycznym tych drugich decydują ci pierwsi, którzy wstawiają lub nie poborowych na partyjne listy wyborcze, nie mówiąc już o przydzielaniu dobrego, na niej, miejscu. Razem tworzą partię, która cytując red. Ziemkiewicza, "(...) bynajmniej nie jest partią w sensie zachodnim(...)".

Natomiast te zachodnie, zupełnie inne, partie tworzy większościowy system wyborczy z jednomandatowymi okręgami wyborczymi. Najważniejszym w nich jest to, że o bycie polityka decydują wyborcy z okręgu a nie władze partii. Tak wybrany parlamentarzysta służy tysiącom "panów" (wyborców) ze swojego okręgu. Pragmatyka wyborcza podpowiada mu, że dodatkowo warto być w grupie politycznej o zbliżonym programie, czyli w partii, bo wyborcy cenią sobie wspólnoty polityczne. Będzie więc nazywał się laburzystą lub konserwatystą (Wielka Brytania) albo republikaninem lub demokratą (USA), ale nigdy nie stanie się bezwolnym żołnierzem, bo za nim będzie stał lud, który wybrał go w okręgu. Tylko jego jednego. On jest ich, a oni mają swojego posła.

To inny, aczkolwiek również demokratyczny świat polityczny. To świat demokracji obywatelskiej, prawdziwej, nie tylko z nazwy. Może warto i w Polsce taki ustanowić, zmieniając naszą partyjną ordynację na obywatelską, jednomandatową? Na tej zmianie nie można stracić, lecz wszystko zyskać.


Mariusz Wis - Fundacja im. J. Madisona, Warszawa