"Ryzykowna droga na skróty.
Tadeusz Szewiel pisze w swoim artykule "Ryzykowna droga na skróty" ("Plus Minus" z 29-30 marca): " Autorzy apelu o zmianę ordynacji...nawołują, by decyzje o tym kto dostaje się na listy kandydatów, odebrać partyjnym funkcjonariuszom i oddać obywatelom. Ale nigdy i nigdzie, w żadnej demokracji na świecie "po prostu obywatele" nie decydują, kto startuje w wyborach." Gdzie została nabyta ta wiedza? W państwach o jednomandatowych systemach wyborczych np. w Japonii zgłoszenie kandydata do parlamentu powinno być podpisane przez jednego wyborcę, w Kanadzie przez dwóch, w Wielkiej Brytanii przez dziesięciu. Czasami jak w Kanadzie należy wpłacić kaucję 1000 $, która jest zwracana tym co uzyskają min. 15 % poparcie, co eliminuje nadmiar "nawiedzonych". Dalej, czytamy: "W dwóch najbardziej znanych demokracjach o większościowym systemie czynią to obywatele zorganizowani w partie polityczne, a aparaty partyjne decydują, kto ma największe szanse i czyje kampanie wspierać finansowo". Skąd autor czerpie te informacje, że obywatele są "zorganizowani"? Czyżby mieli legitymacje i płacili składki demokraty lub republikanina? Jak nazywa się I sekretarz, przewodniczący - jakkolwiek by tę funkcję nazwać, Partii Republikańskiej, czy Demokratycznej w USA. Jak wyglądają te "aparaty", sekretariaty, zarządy, prezydia, podstawowe organizacje partyjne, koła, plena, zjazdy, delegaci na zjazdy, biura polityczne w pionie i poziomie, które o tym "decydują"? Bo ja o tym nie słyszałem, tak jak i o "dyscyplinie partyjnej". Świat partii o charakterze obywatelskim, to świat z innej demokracji, której my Polacy po prostu nie znamy. Idźmy dalej: "Żeby w ogóle jakiś obywatel miał szansę w wyborach,...trzeba odwołać się do ruchu obywatelskiego. Ale to już przećwiczyliśmy". Pytam kiedy? Ja nie znam takiego ruchu w historii ani II, ani III Rzeczpospolitej. Ale zaraz autor to objaśnia: "Na początku 2001 r. trzech znanych polityków przystąpiło do organizowania ruchu obywatelskiego (przypominam: Platforma Obywatelska) o zdecydowanie antypartyjnej wymowie". Przecież to była od samego poczęcia typowa struktura partii leninowskiej. Sam w niej uczestniczyłem i zostałem nawet przez wodzów umieszczony na warszawskiej liście wyborczej. Co w niej było i jest "obywatelskiego"? Słowo. Oczywiście, bo to nie był ruch obywatelski, tylko typowa kompozycja partyjna, o wodzowskim charakterze, bezprawnie przywłaszczająca sobie ładnie brzmiącą, nośną dla omamienia wyborców, nazwę.
Artykuł kończy się zdaniem:.. "polska demokracja to wielopoziomowy, złożony kontrakt, a niemal powszechna diagnoza, że ta demokracja jest marna, fasadowa, skorumpowana i niezdolna do samonaprawy - nie jest sprawiedliwa". Nie jest sprawiedliwa ale całkowicie prawdziwa.

jow.pl
Producent programu do rozliczania PIT