ABC JOW - Publicystyka - Mariusz Wis - Rzeczpospolita
Związkowcy a jednomandatowe okręgi wyborcze

"Związkowcy a jednomandatowe okręgi wyborcze"

Czy związkowcy, naciskając personalnie Donalda Tuska, żeby zmienić prawo, wykonują czynność bezmyślną czy uzasadnioną logicznie?

Oczywiście logiczną, gdyż siła polityczna szefa największej partii w Sejmie RP, zdolnej zmieniać prawo (przy pomocy koalicjanta - języczka u wagi), jest w naszej partyjnej demokracji niebotyczna. Przykładowo, jeżeli premier zapowiedział 7 października, że PO odstępuje od zajmowania się swoją sztandarową sprawą, wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych to powiedział i szlus.

Nikt w partii nie spróbuje nawet dotknąć tego tematu. Widmo braku reelekcji ( czytaj: nie umieszczenia na listach wyborczych) krąży po partiach niczym czarodziejska różdżka dyscyplinująca podwładnych żołnierzy partyjnych, bez względu na to, jaka to partia.

Wyobraźmy sobie, że związkowcy w Wielkiej Brytanii zapragną zmienić prawo. Czy wystarczy im zablokować premiera Browna, który jako szef większości rządowej wyda odpowiednie polecenie dyscypliny partyjnej?

Niestety taka akcja byłoby bezmyślna. Wpływ szefa partii na posła jest tam ograniczony, gdyż poseł brytyjski jest zależny przede wszystkim od wyborców w swoim okręgu jednomandatowym i to im bezpośrednio zawdzięcza wybór i ewentualną reelekcję. Związkowcy, aby miało to sens, musieliby zablokować 330 biur poselskich ( tyle liczy większość w parlamencie brytyjskim).

To zupełnie inna jakość demokratyczna. Warto się nad tym, choć przez chwilę zastanowić.


Mariusz Wis - ekspert Fundacji im. J. Madisona, Warszawa